Promyk nadziei

 

 

O brzasku Johnson przebudził się. Trzeba szukać dalej - postanowił. Podniósł się i rozpoczął beznadziejną wędrówkę. Kluczył, idąc od jednego wzniesienia terenu do drugiego, omijał powalone pnie drzew, przedzierał się przez zarośla. Dzień mijał, a on stawał się coraz mniej wrażliwy na ciągłe potknięcia, błądzenie i walkę ze splątanymi gałęziami i krzakami.

Tuż przed zapadnięciem zmroku dostrzegł jak w oddali błyszczy coś metalicznego. Spojrzał poniżej gałęzi. To przyczepa kempingowa!

Zobaczył jak stara półciężarówka odjeżdża od przyczepy. Pobiegł w kierunku światła, ale wydawało mu się, że przyczepa się ciągle oddala, aż w końcu zupełnie znikła. Gdzież ona się podziała?
- Co się ze mną dzieje? - wymamrotał. - Tracę zmysły!

Kiedy podniósł głowę, ponownie dostrzegł migocące światełko.
- Tam jest jakiś dom! - zawołał.

Pognał w kierunku światła, odpychając się od drzew i brnąc w wodzie po kolana. Dobiegł do polany i wtedy coś dziwnego po prawej stronie przyciągnęło jego wzrok - w odległości ledwie kilku metrów stał przywiązany łańcuchem do budy czarny labrador. Pies szczeknął na Johnsona kilka razy, w końcu wskoczył na dach swej budy i spokojnie się położył. To nie labrador, tylko rottweiler. Ma brązowy pysk i ogromne łapy.

Johnsona obleciał strach, ale udało mu się opanować. Jeśli nawet ugryzie, to przynajmniej będę wiedział, że jest prawdziwy. Powoli zbliżał się do psa, cały czas patrząc na niego.
- Dobry piesek - powiedział. Wyciągnął rękę, żeby go pogłaskać i... zwierzę znikło.

Odskoczył jak oparzony.
- Na miłość Boską, tu nie było żadnego psa - wymamrotał.

Spojrzał w lewo. Światełko nadal migotało. W panice pokonywał przeszkody, które dzieliły go od tego promyka nadziei. Ale bez względu na to, ile przeszedł, dystans pozostawał taki sam.

Całkowicie wycieńczony, przerażony zwidami, Johnson upadł tam, gdzie stał. Łzy mieszały się z kroplami deszczu.





 



Przegląd Reader's Digest 1999
Tłumaczenie: Michał Ignar

  • /pisane-noc/194-koszmary-w-lenej-gstwinie/940-szczerze-przepraszam
  • /pisane-noc/194-koszmary-w-lenej-gstwinie/938-zagubiony-w-gstwinie