Namiętność dla dzieci i kochanków

  • Smakowi czekolady mało kto potrafi się oprzeć. Kochają ją dzieci, uwielbiają dorośli. Czekolada ma w sobie coś z grzesznej, zakazanej przyjemności. Kojarzy się z seksem i rozkoszą. Może dlatego, że w dzieciństwie zazwyczaj w trosce o nasze zęby i tuszę zakazywano nam słodkiego czekoladowego obżarstwa?
Czekolada towarzyszy człowiekowi od dawna. Już 1000 lat przed Chrystusem cenili ją Majowie i Aztekowie. My zawdzięczamy czekoladę odkryciu Ameryki. Wśród darów, jakie Kolumb przywiózł z wyprawy na dwór króla Ferdynanda i królowej Izabeli, były niepozorne brązowe ziarna. Wyglądały niwciekawie i mało obiecująco. Na dobre kakao trafiło do Europy za sprawą hiszpańskich konkwistadorów, a dokładnie Hernana Corteza. Podczas swych wypraw pił boski napój, który według legendy - przyrządzał z ziaren kakaowca Ouetzalcortl, jeden z azteckich bogów, by wzmocnić się przed stworzeniem świata. To właśnie jemu czekolada zawdzięcza nazwę. Cudowny napar zwany początkowo „cacahualt nazwano później „chocolatl". Do dziś nazwa ta jest zbliżona w większości języków świata. Aztecki władca Montezuma wypijał dziennie pięćdziesiąt złotych czarek „chocolatl". Przypisywał napojowi właściwości energetyzujące, poprawiające sprawność zarówno w łożu, jak i na polu bitwy. W 1519 r. poczęstował hiszpańskich przybyszów tym napojem bogów.
Czekolada Montezumy nie przypomina dzisiejszej słodkiej pitnej czekolady. Napój był gorzki i dopiero Hiszpanie wpadli na pomysł, by dodać do niego cukier, cynamon i wanilię. W końcu odkryto, że czekolada najlepiej smakuje po podgrzaniu. Tak narodziła się pitna czekolada.
Nowy napój podbił serca hiszpańskiej arystokracji. W zamorskich koloniach zaczęto uprawiać kakaowiec. Aż przez wiek Hiszpanom udało się zachować sekret przyrządzania czekolady. Ale hiszpańscy mnisi, do których należało przygotowywanie ziaren kakaowca, nie dochowali tajemnicy i czekolada trafiła na europejskie stoły. Kiedy hiszpańska księżniczka Anna Austriaczka poślubiła w 1615 roku Ludwika XIII, wprowadziła na dwór francuski zwyczaj picia czekolady. Nieco wcześniej kakao trafiło do Włoch. Rozsmakowali się w nim także Anglicy. Czekoladę uważano nie tylko za prawdziwy przysmak, ale także napój zdrowy, wręcz leczniczy. Początkowo czekolada zarezerwowana była, jak większość przyjemności, wyłącznie dla mężczyzn. Dopiero w XVII wieku zaczęto podawać czekoladę dzieciom. Mieszano ją z mlekiem, winem, a nawet piwem. W 1657 roku w Wielkiej Brytanii otwarto pierwszy lokal serwujący gorącą czekoladę. Ręczna obróbka ziaren kakaowca, a także fakt, że sprowadzano je z zamorskich kolonii, sprawiały, że czekolada była napojem bogaczy. Dopiero w 1730 roku cena funta ziarna spadła poniżej trzech dolarów i czekolada stała się bardziej dostępna.
XIX wiek przyniósł czekoladową rewolucję. Wynalezienie przez Holendra, C.J. Van Houtena, prasy do mielenia ziaren kakaowca ułatwiło produkcję kakao i obniżyło ceny. W1847 roku Anglicy opracowali metodę wytwarzania czekolady w formie stałej. Inna ważna data w dziejach czekolady to rok 1876. Wtedy w Szwajcarii Daniel Peter po raz pierwszy dodał mleko i powstała mleczna czekolada. Pierwsze nadziewane czekolady pojawiły się dopiero w 1913 roku.
Okazuje się, że nasze mamusie nie do końca miały rację, zabraniając nam czekolady. Czekolada jest bowiem bardzo zdrowa, jak wynika z najnowszych badań naukowych. Nie tylko nie psuje zdrowia, lecz je poprawia. Tak twierdzi prof. Louis Grivetti z Uniwersytetu Kalifornijskiego. Sporządził listę około 100 dolegliwości, w których leczeniu czekolada spełnia istotną rolę. Na przestrzeni wieków czekolada uważana była za panaceum na zmęczenie, apatię, wyczerpanie nerwowe, kłopoty z trawieniem, anemię, spadek wagi, brak apetytu. Teraz dowiadujemy się, że substancje zawarte w czekoladzie skutecznie leczą kaszel, ograniczają wysoki poziom cholesterolu, zapobiegają zakrzepom, poprawiają funkcjonowanie układu odpornościowego, zapobiegają chorobom serca, a nawet nowotworom. Czekolada mleczna nie jest tak zdrowa jak gorzka, deserowa. Lekarze uważają, że zjadając trzy kostki gorzkiej czekolady dziennie, przedłużamy życie o kilka lat. Umiar jest jednak wskazany, jak we wszystkim. Czekolada jest kaloryczna, więc niepohamowane obżarstwo może doprowadzić do otyłości i związanych z nią chorób.
Największym zaskoczeniem jest chyba wiadomość, że czekolada zapobiega... próchnicy. Czyżby nieprawdą było fatalne działanie czekolady na zęby? Faktem jest, że jedzenie dużej ilości czekolady, zawierającej bądź co bądź cukier, może odbić się na naszym uzębieniu. To łuski, które podczas obróbki ziaren są usuwane, mają działanie antypróchnicze. Być może już wkrótce będą one wprowadzane do produkcji czekolady. Wysoka zawartość żelaza, magnezu i potasu jest zbawienna dla organizmu. Dobrze wiedzą o tym panie cierpiące na zespół napięcia przedmiesiączkowego. Jedyne, co wtedy może uspokoić nerwy, to czekolada. To nie fanaberia. W czekoladzie jest bardzo dużo magnezu, którego niedobór wywołuje napięcie przedmiesiączkowe. W czekoladzie znajduje się ponad 300 najróżniejszych substancji chemicznych. Do końca jeszcze nie wiadomo, jakie mają one działanie na organizm. Wiadomo natomiast, że cynk i selen w czekoladzie stymulują wytwarzanie endorfin, naturalnych hormonów przyjemności, obniżających stres.
Niektórzy lekarze są zdania, że teobromina i kofeina występujące w czekoladzie mogą zrobić z nas „czekoladoholików". Prawdopodobnie za działanie uzależniające od czekolady odpowiedzialny jest jednak inny składnik - fenylotylamina, wywołująca euforyczny nastrój, stymulująca energię. Fenylotylamina znajduje się w naszych organizmach. Jej poziom w mózgu zwiększa się, kiedy jesteśmy zakochani. Tłumaczy to przyjemność, jaką odczuwamy podczas jedzenia czekolady, ale tłumaczy także, dlaczego czekolada uważana była od dawna za afrodyzjak. Już Casanovą nazywał czekoladę „eliksirem miłości" i popijał ją przed miłosnymi podbojami. Zamiast spijać czekoladę, słynny kochanek powinien jednak częstować nią swe wybranki. Tak robił markiz de Sade. Podawał on gościom podczas orgii „hiszpańską muchę", afrodyzjak, w skład którego wchodzi właśnie czekolada. Czekoladę kochali wielcy władcy i wybitni artyści - Voltaire, Mozart, Czajkowski, Goethe. Przeciętny Niemiec zjada rocznie 10 kg czekolady, Amerykanin 6,5 kg. Polacy wypadają w statystykach mizernie - zaledwie 3,96 kg w 2000 roku.

KATARZYNA FRANKE
Na podst. BBC News,
www.karachocolates.com
ANGORA-PERYSKOP nr 50, 2 grudnia 2004
  • /ciekawostki/445-kawa-herbata-czekolada/2044-ciekawostki-sarah-kate-templeton-sodki-seks
  • /ciekawostki/445-kawa-herbata-czekolada/456-wszystko-co-chcielibycie-wiedzie-o-kawie