SOBOTA BYŁA DLA MNIE WAŻNYM DNIEM

  • Sobota była dla mnie bardzo ważnym dniem, a dla mojego dziadziusia chyba najważniejszym w moim szesnastomiesięcznym dzieciństwie.

   2009-02-22

Mamusia i tatuś z druga babcią pojechali do Lubonia na pogrzeb mojego pradziadka i dlatego ja musiałam kilka godzin być pod opieką dziadziusia. Było bardzo fajnie, dziadek wypełnił swoje zadanie wzorowo, a trzeba dodać, że ja mu wcale tego nie ułatwiałam. Nie za bardzo lubię mleczko i trochę przy tym fiksowałam. Przed południem bardzo mi się chciało spać i dziadek mnie wsadził do wózeczka, puścił z komputera bardzo przyjemną muzyczkę, trochę mnie powoził i zasnęłam. Spałam prawie dwie godziny. Potem było zadanie najtrudniejsze, bo dziadek mnie musiał umyć i przewinąć. Wydaje mi się, że zrobił to nawet sprawniej, niż tatuś. Żeby robić to tak jak mamusia, musiałby mieć więcej wprawy, a przecież nie ma jak i kiedy ćwiczyć.
Bawiłam się wszędzie i wszystkim: skarbami na biurku i w szufladach, telefonem, pilotem, piłką, garnkami. Największą frajdę miałam w kuchni, kiedy mieszałam z dziadkiem serek ze śmietanką i cebulką. Z początku nie bardzo mi to szło, ale jak się rozkręciłam, to dziadziuś musiał nawet umyć podłogę. Było bardzo fajnie, przez cały czas nie zapłakałam i wcale się nie skarżyłam, że nie ma ze mną mamusi. Ciekawe, że u mnie dziadka ledwie dostrzegam, a u niego w domu nie odstępuję go nawet na krok i nawet bardzo się do niego tulę.
Kiedy rodzice wrócili około 15, to z żalem musiałam opuścić gościnne pielesze na osiedlu Lecha. W moim domku na tak wiele mi nie pozwalają. I nie mają biurka! Acha, zapomniałam powiedzieć, że po tych zastrzykach czuję się już lepiej.
  • /zuzaneczka/346-strona-startowa/2084-bd-miaa-braciszka
  • /zuzaneczka/346-strona-startowa/2040-zuzanka-w-szpitalu