Magiczne kamyki

 

 

To zwykła myśl kształtuje nasze życie. Wpływa na nas
nawet bardziej niż bliskie związki z innymi ludźmi. Nasi
zaufani przyjaciele nie kształtują naszego życia w taki sposób, jak myśli, które skrywamy.


J. W. Teal

Dlaczego musimy się uczyć tych wszystkich bzdur?

Ze wszystkich skarg i pytań, które słyszałem od moich uczniów, to pojawiało się najczęściej. Odpowiadałem na nie, przytaczając następującą przypowieść.

Pewnej nocy grupa wędrowców szykowała się do odpoczynku, gdy nagle spłynęło na nich jasne światło. Wiedzieli, że to jakaś niebiańska istota. Oczekiwali więc niecierpliwie na boską wiadomość niezwykłej wagi, która była przeznaczona specjalnie dla nich.

W końcu przemówił do nich głos: "Zbierzcie tyle kamieni, ile zdołacie, i włóżcie je do toreb, które macie przy siodłach. Po jednym dniu drogi zatrzymajcie się na postój, a jutrzejsza noc znajdzie was w radości i znajdzie was w smutku".


Wędrowcy ruszyli w drogę, nie kryjąc rozczarowania i gniewu. Oczekiwali, że głos odkryje przed nimi jakąś wielką uniwersalną prawdę, która pomoże im zaprowadzić na świecie ład, porządek i dobrobyt. A zamiast tego otrzymali służebne zadanie, które nie miało dla nich żadnego sensu. Jednak wspomnienie jasności, która towarzyszyła boskiemu głosowi, kazało im zebrać po kilka kamieni i schować je do worka. Głośno wyrażali swoje niezadowolenie, ale ruszyli w drogę i jechali przez cały dzień. Wieczorem zatrzymali się na nocleg, sięgnęli do swoich worków i odkryli, że kamyki zamieniły się w diamenty. Cieszyli się, że mają diamenty. Smucili się, że nie zebrali więcej kamyków.

We wczesnych latach mojej kariery nauczycielskiej miałem ucznia - nazwę go Alan - którego historia doskonale ilustruje tę przypowieść.

Kiedy Alan był w ósmej klasie, specjalizował się w kłopotach. Uczył się pilnie, jak być chuliganem i jak osiągać mistrzostwo w kradzieżach.

Każdego dnia uczniowie uczyli się na pamięć cytatu jakiegoś wielkiego myśliciela. Kiedy odczytywałem listę obecności, mówiłem początek cytatu. Aby zgłosić swoją obecność, uczeń musiał dokończyć rozpoczętą myśl.

- Alice Adams - "Porażka nie istnieje, chyba że..."

- "...przestaje się próbować". Obecna, panie Schlatter.

Przed końcem roku szkolnego moi młodzi podopieczni znali na pamięć pięćdziesiąt wielkich cytatów.

"Pomyśl, że potrafisz, pomyśl, że nie potrafisz. W każdym wypadku masz rację!"

"Jeśli widzisz przeszkody, to znaczy, że straciłeś z oczu swój cel".

"Cynik to ktoś, kto zna cenę wszystkiego, ale nie zna wartości".

I oczywiście myśl Napoleona Hilla: "Jeśli możesz wpaść na jakiś pomysł i uwierzyć w niego, to znaczy, że możesz go zrealizować".

Nikt nie narzekał bardziej na ten codzienny porządek lekcji niż Alan. Działo się tak aż do dnia, kiedy został wydalony ze szkoły. Wówczas straciłem z nim kontakt na pięć lat. Pewnego dnia zadzwonił do mnie. Objęto go specjalnym programem w jednej z sąsiednich szkół i właśnie został warunkowo zwolniony z aresztu.

Powiedział mi, że gdy wysłano go do domu poprawczego za błazeństwa i wygłupy, był tak zdegustowany sobą, że odciął sobie żyły.

- Wie pan, panie Schlatter, kiedy tak leżałem, a życie uchodziło z mojego ciała, nagle przypomniałem sobie ten głupi cytat, który kiedyś kazał mi pan przepisać dwadzieścia razy. "Porażka nie istnieje, chyba że przestaje się próbować". Nagle dotarł do mnie sens tej myśli. Dopóki żyję, nie jestem przegrany. Jeśli teraz umrę, na pewno umrę przegrany. Zebrałem więc wszystkie siły, jakie mi pozostały, wezwałem pomoc i rozpocząłem nowe życie.

W momencie gdy Alan usłyszał ten cytat, był on tylko zwykłym kamykiem. Kiedy w chwili kryzysu potrzebował przewodnictwa, cytat stał się diamentem. I tak samo z tobą. Zbierz więc wszystkie kamienie, jakie tylko zdołasz, a wtedy możesz liczyć na przyszłość przepełnioną diamentami.



 


Tekst: John Wayne Schlatter
Tłumaczenie: MAGDALENA HERMANOWSKA
Balsam dla duszy nauczyciela

  • /spojrzenia/857-to-moja-wina
  • /spojrzenia/855-zakamarki-serca