Zaczarowane miejsce na ziemi

ODLICZAM już dni do kolejnego wyjazdu do moich koni i do mojego zaczarowanego miejsca na ziemi, które uratowało mnie już dwa razy od pewnej depresji albo jakiegoś załamania psychicznego... Zawsze jak mam stres, kłopot albo cokolwiek do zrzucenia z siebie, wsiadam sobie w auto i jadę jakieś 100 km za Gdańsk żeby spotkać najprawdziwszych przyjaciół...takich, którzy niczego nie udają nie kłamią i nie zmuszają mnie do niczego...

Pierwszy zawsze wita mnie pies Czapi...przeciągłym , powitalnym wyciem, potem kolejno konie, gdy przechodzę obok ich boksów - parskają albo cichutko rżą na powitanie... Pewnie wiedzą, że niosę ze sobą worek marchewki i do każdego prawie zajrzę osobiście. Jest ich ponad 15, więc na samo dzień dobry schodzi jakieś parę godzin!

Jeżeli jest sezon to pracuję z końmi - uczę ludzi jeździć i wtedy mam okazję poznać ludzkie charaktery... zgaduję od razu jaki kto ma stan wrażliwości...no może czasem się pomylę, bo szkół psychologii nie kończyłam. Mam jednak wrażenie, że widać jak na dłoni, kto wierzy w siebie, kto ma problem z rozluźnieniem ciała, kto się zamyka na świat, garbiąc okropnie plecy... Najczytelniejsze są dzieci...one potrafią być jak konie... nie udawać...

Przyjeżdżam tam zawsze z moją koleżanką Gosią i razem jesteśmy cały dzień w "pracy", a wieczorem siadamy sobie na tarasie w tutejszym barze przy piwie i po prostu sobie odpoczywamy.

Teraz jeżdżę tam już w każdy wolny weekend i dzień urlopu, ponieważ wciągnęłam w to przed rokiem Gosię, a ona zarażona "końskim" bakcylem, nie widzi już innego miejsca do spędzania wolnego czasu... Wyobraź sobie, że nawet kupiła małą działeczkę na obrzeżu wsi... Spełniła sobie moje marzenie! Ja dalej sobie wyobrażam tylko swój domek w tamtej dolinie i okno takie jak Twoje, wychodzące czasami na zieleń...

Poplynęło mi o kilka słów więcej, niż planowalam napisać... Ale to z tęsknoty za dobrym, życzliwym uchem, a raczej okiem, które potrafi słuchać, a raczej czytać...

JOLANTA


  • /spojrzenia/841-ciesz-si-chwil
  • /spojrzenia/725-na-szczcie-trzeba-zapracowa