Przeczytaj także

Prawa autorskie

Jeżeli stwierdzisz, że na mojej stronie zostały naruszone Twoje prawa autorskie, skontaktuj się ze mną, a wiersz lub tekst zostanie natychmiast usunięty z serwera.
Początek:

Miłość jest jak cudowny kwiat, który rozkwita na wspólnym podłożu, jakim jest serce.

Sokrates

O językach obcych PDF Drukuj Email
Język angielski - Porady dla uczących się języka - Artykuły
Wpisał Alosza Awdiejew   


Znajomość języków obcych zawsze uznawano u nas za szczytowy poziom edukacji. Przede wszystkim dlatego, że poliglotów było mało, a wyjazd za granicę, gdzie wszyscy mówią językami obcymi, nie stanowił rzeczy prostej, chociaż zawsze był marzeniem wielu. Niektóre języki uważano za szlachetne i można było nimi szpanować (na przykład angielski, francuski i włoski), inne za półszlachetne (niemiecki, hiszpański czy portugalski) albo pospolite (chociażby rosyjski czy bułgarski), a o jeszcze innych już nie wspomnę. Jeśli ktoś przypadkiem znał te narzecza proste, to niechętnie się z tym obnosił. Cały szkopuł z tymi wszystkimi językami jest taki, że każdy z nich - niezależnie od stopnia szlachetności - okazuje się cholernie trudny do dobrego opanowania.

A my, Słowianie, nie jesteśmy zwykli czegokolwiek opanowywać, bo nie lubimy pracy systematycznej. Za to kochamy spędzać czas w rodzinnym gronie, gdzie nas nikt nie , męczy językami obcymi. Co prawda Czesi chcieli nawet w swoim czasie, aby rosyjski stał się ich drugim językiem narodowym (ze względu na długotrwały, chociaż wymuszony, kontakt z nim), ale Czesi nie są typowymi Słowianami. Typowy Słowianin jest jednojęzyczny i nie skala gęby jakimiś obcymi dźwiękami. Nawet w Chicago można spotkać rodaków, którzy po dwudziestu latach pobytu w Ameryce nie zepsuli swego pochodzenia językiem angielskim. Pół wieku " nauczania Polaków na siłę języka rosyjskiego również skończyło się absolutnym fiaskiem. Ciało narodowe odrzuciło ten wstrętny obcy przeszczep i wróciło do stanu pożądanej normalności.

I nagle ten kapitalizm i ta Unia Europejska. Jeśli wcześniej nie było potrzeby studiowania języków obcych, to teraz bez ich znajomości będzie klapa. Wejdziemy do tej Unii i co? Będziemy milczeć albo porozumiewać się w języku migowym? Trzeba chyba jednak nauczyć się jakiegoś ichniego slangu.

Niestety, sposoby nauczania języków radykalnie się nie zmieniły, a więc nadal nie wiemy dokładnie, jak się do tego zabrać. Sprawa jest poważna. Kiedyś dość światły rektor uniwersytetu powiedział mi, że on osobiście zlikwidowałby wszystkie lektoraty języków obcych w szkołach wyższych. Zdziwiłem się i zapytałem, dlaczego tak myśli. Wyjaśnił mi, że po takich kursach, kończących się zdaniem egzaminu, student nie rozumie ani radia, ani telewizji. Z ogromnym trudem czyta (jeśli w ogóle) prasę w języku, którego "liznął" na lektoracie. Czyli nadal go nie zna. Nabywa natomiast na tych kursach przekonania, że jest całkowitym matołem, który żadnego języka obcego nigdy się nie nauczy. Takie udawanie nauczania obserwujemy obecnie na licznych kursach płatnych i bezpłatnych, ale obowiązkowych. Mnożą się szkoły językowe, rodzice zmuszają dzieci do nauki języków. Tysiące hochsztaplerów zarabiają na tym udawaniu kształcenia, a wyniki są znane.

O co tutaj chodzi? Większość ludzi uważa, że uczenie się języka jest podobne do studiowania innych przedmiotów, takich jak matematyka, historia czy biologia. Trzeba zatem nauczyć się wszystkich słówek i reguł gramatycznych danego języka - i sprawa załatwiona. Nic bardziej błędnego! Język nie jest kompetencją, lecz nawykiem indywidualnym. Można dobrze znać kodeks drogowy, ale bez jazdy praktycznej nikt nie zostanie kierowcą. Co więcej, jak się okazało, starzy i dobrzy kierowcy czasem słabo orientują się w kodeksie drogowym. Przeciętny Anglik, zapytany, czym jest gerundivum, będzie miał trudności z odpowiedzią - ale z tego powodu nie przestanie mówić po angielsku. Udawaniem nauczania języka są więc studia gramatyczne i przerabianie podręczników, po których pierwsze zetknięcie z tekstem publicystycznym lub radiowym jest prawdziwym szokiem.

Znać język to znaczy być w obiegu komunikacyjnym danego języka. Dlatego właśnie należy się uczyć słuchania radia, telewizji i czytania w języku obcym. A to możemy robić samodzielnie, codziennie, bez obcokrajowców i nauczycieli. Dlatego też we wszystkich szkołach językowych powinno się, moim zdaniem, nauczać właśnie tych sprawności, a nie zawracać głowę udawaniem rozmów. Sęk w tym, że byłaby to nauka mordercza, że znacznie łatwiej udawać nauczanie, bez końca wałkując teksty z podręcznika, nieistniejące w naturze.

Ale o takim prawdziwym nauczaniu można tylko pomarzyć, ponieważ ani nauczyciele nie umieją tego robić, ani uczniowie nie godzą się na tak intensywne nauczanie. Zostanie zatem po staremu: nauczyciele będą udawać, że uczą języka, a uczniowie będą pilnie wykonywać ćwiczenia i zdawać egzaminy. Pozostanie nam tylko język polski. I chwała Bogu! Jak w tym dowcipie, o dwóch policjantach, do których podjeżdża samochód z obcą rejestracją. Kierowca pyta: "Do you speak English?". Policjanci milczą jak zaklęci. "Sprechen Się Deutsch?" - próbuje się przebić kierowca. Efekt zerowy. "Parlez vous Francais?" - kierowca traci cierpliwość. Policjanci patrzą na siebie jak bliźnięta tuż po urodzeniu. Kierowca machnął ręką i odjechał. Jeden z policjantów po pewnym czasie mówi: .Widzisz, trzeba by się nauczyć języków obcych". Drugi zaś stwierdza: "Po co, ten facet znał aż trzy i co mu to pomogło!".