|
| Kiedy mąż Kobie został strażnikiem w słynnym afrykańskim parku narodowym, ona sama nie wiedziała wiele o życiu w buszu. Straszono ją dzikimi zwierzętami, malarią, samotnością, a także brakiem wygód, do których przywykli ludzie z miasta. Ale na odległej placówce Krugerowie odkrywali przede wszystkim świat cudów i niespodzianek. Wychowali dzieci tam, gdzie za najbliższych sąsiadów mieli lamparty, słonie i pawiany; gdzie wyprawa do miasta wiązała się z przeprawą przez rzekę pełną hipopotamów i krokodyli; gdzie biwak pod niebem pełnym gwiazd mógł prowadzić do spotkania z lwami. Takie życie wymagało odwagi, ale przypominało też czasem raj na ziemi. | |