|
| W pewnym momencie Laura zauważyła nadjeżdżającą białą półciężarówkę. Po chwili wóz zatrzymał się i wysiadł z niego muskularny mężczyzna o ponurym wyrazie twarzy i charakterystycznych, opadających aż do podbródka wąsach. - O Boże, to on - jęknęła Laura rozpoznając w tej zwalistej, mierzącej prawie metr dziewięćdziesiąt postaci Briana Andersona, swego byłego chłopca, który od trzech miesięcy nie dawał jej spokoju. | |