Początek:

Miłość jako nasionko leśne z wiatrem szybko leci, ale gdy drzewem w sercu wyrośnie, to chyba razem z sercem wyrwać ją można...

Henryk Sienkiewicz

Lekarka z Poznania w USA przeszczepiła twarz kobiety (Maria Siemionow) Drukuj Email
Czytelnia 1 - Ludzie i fakty
Wpisał Danuta Pawlicka   
Środa, 14. Styczeń 2009 19:01
  • Najbardziej szokujący zabieg ostatnich dekad - tak amerykańskie media nazwały przeprowadzoną po raz pierwszy w USA operację przeszczepu twarzy. Jej autorką jest prof. Maria Siemionow, lekarka z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Podczas zabiegu udało się zastąpić ponad 80 proc. powierzchni twarzy przeszczepem, który pochodził od martwej dziewczyny. Według specjalistów to olbrzymi sukces poznanianki, obecnie dyrektora naukowego wydziału eksperymentalnej chirurgii plastycznej w Cleveland Glinie w USA.
Polska profesor od wielu lat zapowiadała i przygotowywała się do tego zabiegu. W tym celu jeździła do Finlandii, gdzie po raz pierwszy w swojej praktyce lekarskiej przyszyła drwalowi rękę, którą stracił w czasie cięcia piłą mechaniczną. Za ocean wyjechała, aby poznawać najnowsze techniki mikrochirurgii. Tą specjalnością interesowała się odkąd zaczęła pracować w poznańskiej klinice.
- Brałem udział w badaniach mojej siostry nad mikrokrążeniem, stąd też wiem, że pracowała na ten przeszczep 25 lat - mówi prof Krzysztof Kusza ze Szpitla Uniwersyteckiego w Bydgoszczy, krajowy konsultant anestezjologii i intensywnej terapii, brat polskiej lekarki.
Wczoraj nasz rozmówca telefonował do Cleveland i rozmawiał z siostrą, która jest ostrożna w ocenie swojego sukcesu. Nie chce wyprzedzać faktów, woli poczekać z komentarzami, aż miną pierwsze, najgorsze dni. Dopiero wówczas będzie się można przekonać, jak na tę operacją zareaguje organizm pacjentki.
- Przeszczep twarzy pobranej ze zwłok to taki sam zabieg, jak przeszczep nerk czy serca. To nie jest transplantacja skóry, jak większość myśli, lecz rekonstrukcja twarzy razem z ważnymi strukturami kostnymi i chrzestnymi, z naczyniami - tłumaczy prof. Krzysztof Kusza.
W dużym uproszczeniu operacja polegała na zdjęciu grubej warstwy skóry wraz z naczyniami i nerwami z twarzy dawcy i jednocześnie podobny zabieg przeprowadzono na twarzy pacjenta. Biorca zachowuje kształty czaszki (zarys twarzy i oczy), ale po transplantacji przypomina w połowie... twarz dawcy.
- Znając przez wiele lat prof. Marię Siemionow, nie jest dla mnie zaskoczeniem ten przeszczep, bo mikrochirurgia i mikrokrążenie były jej prawdziwymi pasjami - opowiada prof. Władysław Manikowski, wieloletni kierownik Kliniki Chirurgii Ręki Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. - O próbie transplantacji twarzy wspominała niedawno na zjeździe chirurgów w Gdańsku - dodaje Manikowski.
Tutaj lekarka się doktoryzowała i habilitowała. Praktykując w amerykańskim ośrodku w Cleveland, zaliczanym do jednego z pięciu najlepszych szpitali w Stanach Zjednoczonych, profesor Maria Siemionow nadal ma rownież część etatu w poznańskim Uniwersytecie Medycznym. Co najmniej dwa razy w roku jako profesor "wizytator" przyjeżdżą do Polski z wykładami.
W tym roku wiosną spotkała się z anglojęzyczną grupą studentów poznańskiej uczelni medycznej. Nadal bowiem interesuje ją los młodych polskich lekarzy.
Kontrowersyjna transplantacja
Pierwszego na świecie przeszczepu twarzy dokonano we Francji trzy lata temu. Transplantacja twarzy szokuje i budzi duże kontrowersje, ponieważ bezpośrednio nie ratuje życia i zawsze już trzeba brać leki zapobiegające odrzutowi. Jednak życie ludzi, którzy w wypadku doznali straszliwych okaleczeń twarzy, jest jednym pasmem niewyobrażalnych cierpień psychicznych. W USA na liście chętnych do takiej operacji jest kilka nazwisk.
Z Wielkopolski za ocean

Prof. Maria Siemionow jest absolwentką Poznańskiej Akademii Medycznej, którą ukończyła w 1974 r.
Następnie specjalizowała się w ortopedii i mikrochirurgii. Jej pierwszym wielkim sukcesem była operacja w Helsinkach, gdzie przyszyła fińskiemu drwalowi rękę, utraconą podczas pracy. W latach 80. przeniosła się do USA, a w 1995 r. zaczęła pracę w klinice w Cleveland. Jako pierwszy amerykański chirurg już w 2004 r. otrzymała zezwolenie na przeprowadzenie pionierskiej na świecie transplantacji twarzy. Rok później wyprzedził ją jednak francuski chirurg prof. Bernard Devauchelle.
POLSKA GŁOS WIELKOPOLSKI, grudzień 2008