Po lekturze „Czułych słówek" można dojść do wniosku, że język Polaków w relacjach intymnych jest banalny i infantylny
Żyjemy w dobie komunikacji w sieci i telefonii komórkowej. Zakochani gadają ze sobą w tramwaju, na ulicy... Komunikują się za pośrednictwem czułych słówek, które stają się językową przestrzenią publiczną. Ale czy ładniejszą lub bogatszą? Słownik „Czułe słówka" Mirosława Bańki i Agnieszki Zygmunt dowodzi, że nie bardzo. Nie mówimy wcale pięknie o uczuciach, nie mamy zbyt wielkiej wyobraźni językowej, poczucia humoru, natomiast mamy skłonność do infantylnych spieszczeń i zdrobnień.
Kotku i misiu
Słownik „Czułe słówka" to słownik afektonimów - używamy ich bardzo często i nie zdajemy sobie z tego sprawy. Afektonimy „to intymne przezwiska. jakimil udzie obdarzają swoich partnerów życiowych, członków rodziny oraz bliskich przyjaciół". Ale chyba nie tylko. Pamiętam panią kucharkę w stołówce studenckiej, która do studentek zwracała się per „kochanieńka", ado studentów „kochanieńki". Skłonność do posługiwania się afektonimami mają również przekupki na targowisku, zwłaszcza jeśli po jakimś czasie rozpoznają stałego klienta.
Słownik „Czułe słówka" powstał w oparciu o ankiety internetowe, dzięki czemu udało się ustalić listę najczęściej używanych afektonimów polskich: kochanie, misiu, kotku, skarbie, słoneczko, myszko, dziubku, żabko, serduszko, tygrysku. Frekwencja tych określeń i ich pochodnych zmienia się w zależności od płci. W wypowiedziach kobiet układa się ona tak: kochanie, misiu, kotku, skarbie, słoneczko, dziubku, myszko, tygrysku, serduszko, pysiu, żabko. W wypowiedziach mężczyzn niezmiennie pierwsze miejsce zajmuje „kochanie". Potem mamy: kotku, słoneczko, skarbie, misiu, myszko, żabko, dziubku, kwiatuszku, maleńka, serduszko, rybko.
Dupeńka żabusi
W języku polskim afektonimy najczęściej mają formę pojedynczych rzeczowników. Zdarzają się jednak wyjątki takie jak np.: moje ty słonko za chmurami. Najpopularniejsze to te z nazwami zwierząt (misiu, niedźwiadku, kotku, koteczku, żabusiu, cyraneczko). W języku polskim bardzo popularny jest afektonim kochanie i wszystkie słowa określające coś cennego (skarbie, złotko, szczęście, najdroższy). Polacy lubią też nazwy astronomiczno-meteorologiczne (gwiazdko, promyczku, słoneczko, chmurko). Nie mniej popularne są określenia flory (kwiatuszku, różyczko), nazwy potraw (cukiereczku, rogaliku, kotleciku, wafelku), nazwy części ciała (nosku, cipko, buziaczku, dupeńko), nazwy istot mitycznych (aniołku, Puchatku, ufoludku), tytuły i godności (księżniczko, królewno), nazwy cech psychofizycznych (spaślaku, głuptasku, pieszczoszku, stary, młody, czarnulko, tłuścioszku), nazwy funkcji w rodzinie (mężusiu, mojapołowo, tatuńciu), nazwy odnoszące się do płci (samcu przebrzydły, mój menie, mężczyzno).
Autorzy „Czułych słówek" nie kryją, że nie stworzyli typowego słownika. Każde hasło ma charakter minifelietonu nacechowanego autorskim piętnem. W aneksach wskazują, że gramatyka czułych słówek jest prostsza od języka polskiego i rządzi się kilkoma regułami. Większość intymnych przezwisk stanowią zdrobnienia i spieszczenia, na co wskazuje ich charakterystyczne zakończenie: -aczku, -eczko, -eńko, -uszku...
W afektonimach uderza duża liczba spółgłosek miękkich: ć, dź, ś, ź, ń. Bardzo istotnym elementem w gramatyce czułych słówek jest zaimek mój, moja, moje. Podkreśla on, że zakochani pragną mieć tę drugą osobę na własność, na wyłączność... Wiele czułych słówek występuje w formie wołacza, który w innych sytuacjach międzyludzkich niemalże zanika.
Wyż pomysłowości
Afektonimy nie występują we wszystkich językach. Nie są znane dla przykładu w językach Azji Południowo-Wschodniej. Ale i w językach europejskich nie cieszą się zbyt wielką popularnością (hiszpański, angielski, języki skandynawskie). W języku niemieckim jest ich znacznie mniej niż w języku polskim. Wynika to między innymi z tego, że językowe możliwości tworzenia zdrobnień są mocno ograniczone. Wydawać by się mogło, że czułe słówka są podstawą języka francuskiego, który w powszechnej świadomości kojarzy się z językiem miłości. Tymczasem i w tym języku niewiele jest zdrobnień (tylko w przypadku imion) i spieszczeń.
Jacek Perlin i Maria Milewska badający zjawisko afektonimów w polskim, francuskim, hiszpańskim i niderlandzkim doszli do kilku wniosków. We wszystkich tych językach afektonimy odwołują się do nazw zwierząt, rzeczy cennych i miłości. Najwięcej zwierząt występuje w języku polskim i holenderskim, mniej - francuskim i niemal wcale - hiszpańskim. Hiszpanie mają skłonność do egzaltacji, natomiast Holendrzy do zabaw słownych i humoru. Biorąc dodatkowo pod uwagę język niemiecki i angielski, Holendrzy mają niespotykaną wręcz inwencję w tworzeniu afektonimów i są w tym najmniej infantylni.
STEFAN DRAJEWSKI
Źródło: Magaztn Rodzinny (Polska Głos Wielkopolski, 13 lutego 2010)