Prawy do lewego

 

   Czasopismo naukowe „Brain" opublikowało niedawno wyniki bardzo ciekawego eksperymentu. Brytyjscy uczeni z Uniyersity of Exeter postanowili sprawdzić, jak te same zadania rozwiązują osoby, u których udar uszkodził analogiczne obszary w prawej bądź lewej półkuli (a dokładnie płaty czołowe mózgu, odgrywające kluczową rolę w podejmowaniu decyzji, uczeniu się i posługiwaniu językiem).

   Komputer wyświetlał symbole, które w zależności od koloru przesuwały się na ekranie w lewo bądź w prawo. Zadaniem uczestników było rozpoznanie reguł stosowanych przez maszynę - tzn. jaki kolor jest związany z danym kierunkiem ruchu (np. zielony oznacza przesunięcie w lewo). Jednak po pewnym czasie komputer zmieniał zasady gry (np. zielony sygnalizował ruch w prawo), co powodowało, że badani, zanim nauczyli się nowych reguł, mylili się. Byli o tym natychmiast informowani, by mogli uczyć się na własnych błędach.

   Okazało się, że osoby z uszkodzeniami powstałymi w lewej półkuli mózgu były w stanie dostrzec i skorygować ponad dwa razy więcej pomyłek niż te, którym udar zniszczył neurony w prawej półkuli. „To sugeruje, że płaty czołowe prawej strony mózgu odpowiedzialne są za funkcję śledzenia na bieżąco naszych działań i zawiadamiania, kiedy popełniamy błędy.

   Ten automonitoring może odgrywać kluczową rolę w życiu codziennym. Na przykład, gdy przygotowujemy jakąś potrawę, musimy nieraz wykonywać kilka czynności naraz i pilnować, by robić to zgodnie z kucharskim przepisem, korygując ewentualne błędy" - tłumaczył serwisowi EurekAlert! dr Tim Hodgson, neuropsycholog z Uniyersity of Exeter.

   Pierwsze hipotezy, że lewa i prawa półkula nie są lustrzanymi odbiciami, pojawiły się w XIX w. Obserwacje ludzi z uszkodzeniami mózgu wskazywały, że w jego lewej połówce znajdują się ośrodki odpowiedzialne za zdolność mowy. Kropkę nad i w tej kwestii postawił w latach 60. XX w. zespół neurobiologa prof. Rogera Sperry'ego z California Institute of Technology (noblisty z 1981 r.). Badał on pacjentów cierpiących na ciężkie przypadki padaczki. Choroba ta jest spowodowana nadmierną aktywnością elektryczną skupisk komórek nerwowych.

   Większość padaczek leczy się farmakologicznie. Zdarzają się jednak przypadki wymagające interwencji chirurgicznej -wycięciaw mózgu ognisk choroby. W najcięższych stanach, gdy takich ognisk jest zbyt wiele, dokonuje się zabiegu tzw. ko-misurotomii, polegającego na przecięciu spoidła wielkiego (inaczej ciała modzelo-watego), działającego jak wielka infostrada łączącą obydwie półkule mózgu. Dzięki temu zabiegowi napady padaczki obejmują tylko połowę ciała i są rzadsze, gdyż nieprawidłowe pobudzenie neuronów nie przenosi się z jednej półkuli do drugiej. Zespół Sperry'ego ciekawiło, jak działa mózg, w którym zniszczono najważniejszy (bo nie jest on jedyny) szlak komunikacyjny pomiędzy półkulami.

   U ludzi, tak jak i u pozostałych kręgowców, z niewyjaśnionych powodów prawa połowa mózgu steruje lewą stroną ciała i na odwrót (choć nie dotyczy to m.in. mięśni tułowia i twarzy, znajdujących się pod kontrolą obydwu półkul). Tak też jest ze wzrokiem - obraz z lewej połowy pola widzenia wędruje do prawej półkuli mózgu - i na odwrót. Zjawisko to postanowił w swoich badaniach wykorzystać zespół prof. Sperry'ego i zobaczyć, co się stanie, jeśli informacja wzrokowa u pacjentów po komisurotomii nie będzie mogła powędrować z jednej półkuli do drugiej.

   W tym celu w lewym i prawym polu widzenia naukowcy prezentowali odmienne obrazy. Pacjenci poproszeni o opisanie za pomocą słów, co widzieli, potrafili to zrobić, jeśli bodźce wzrokowe docierały do lewej półkuli. Gdy wędrowały do prawej, twierdzili, że nic nie widzą, ale umieli za pomocą lewej ręki (sterowanej przez prawą półkulę) wskazać przedmiot najbardziej związany z wcześniej pokazanym. To potwierdziło wcześniejsze przypuszczenia, że za mowę odpowiedzialna jest przede wszystkim lewa półkula, bo tylko ona potrafiła opisać, co widzi. Natomiast prawe półkule większości ludzi nie umieją używać języka nawet na elementarnym poziomie.

   Badania Sperry'eqo zachęciły innych naukowców do dalszego zgłębiania różnic pomiędzy półkulami. Jeden z najciekawszych eksperymentów dotyczył rozpoznawania emocji. Jego uczestnikom zaprezentowano nagrane za pomocą kamery wypowiedzi osób, które dwukrotnie podawały informacje na swój temat - raz mówiły prawdę, raz kłamały. Zadanie polegało na odgadnięciu, kiedy ludzie zmyślali, a kiedy nie. Okazało się ono bardzo trudne - u zdrowych ludzi poprawność odpowiedzi wynosiła poniżej 50 proc., czyli była całkowicie losowa. Ale inny wynik osiągnęły te osoby, które miały uszkodzoną lewą półkulę. W ich przypadku trafność sięgała 60 proc.

   Jak wytłumaczyć ten wynik? Prawa półkula trafniej rozpoznaje emocje i robi to lepiej, gdy nie musi konkurować o dostęp do świadomości z lewą (gorzej działającą na skutek uszkodzeń). Potwierdziły to również inne badania - pacjenci z uszkodzoną prawą półkulą nie rozpoznają wyrazu twarzy innych ludzi (strachu, radości czy złości) oraz nie rozumieją dowcipów i ironicznych wypowiedzi.

   Z kolei w innym eksperymencie znieczulono na pewien czas, za pomocą środków farmakologicznych, prawą półkulę u kilkunastu osób. Następnie poproszono je o przypomnienie sobie różnych wydarzeń z życia. Okazało się, że nawet w przypadku najbardziej traumatycznych wspomnień - jak wypadek samochodowy czy śmierć bliskiej osoby - badani nie byli wstanie przywołać towarzyszących im emocji.

   O dominacji prawej półkuli w kwestiach emocjonalnych można przekonać się samemu dzięki bardzo prostemu eksperymentowi - prosimy popatrzeć na umieszczone obok fotografie twarzy i powiedzieć, która wydaje się bardziej radosna. Większość osób wybiera dolne zdjęcie. Wynika to z faktu, że lewa połówka fotografii dociera do prawej półkuli. Nie jest jednak tak, że lewa półkula pozostaje zupełnie wyprana z emocji. Kiedy przeżywamy radość i zaciekawienie, mocniej pracuje właśnie ona, a gdy odczuwamy strach i gniew - prawa. Można z przymrużeniem oka powiedzieć, że lewa półkula jest weselsza. Po urazach właśnie tej strony mózgu pacjenci częściej zapadają na depresję.

   Lewa półkula jest za to bardziej skłonna do konfabulacji. Ludzie zapamiętują jakieś zdarzenie dodając do niego pewne szczegóły, które w rzeczywistości nie miały miejsca. Testy osób po zabiegu komisurotomii wykazały, że lewa półkula bardziej fałszuje wspomnienia niż prawa, która stara się naszkicować obraz najbliższy prawdziwemu.

   Obydwie półkule różnią się także pod względem analizy informacji wzrokowych - lewa bardziej skupia się na szczegółach, a prawa na ogólnych zarysach obrazów. Ta umiejętność prawej półkuli jest też związana ze skłonnością ludzkiego mózgu do wyszukiwania w strumieniu napływających informacji jakichś wzorów i regularności. Dzięki temu nasi przodkowie mogli np. dostrzec ukrytego w zaroślach drapieżnika - kształt czy barwy tygrysa albo lwa.

   Ta skłonność może jednak skutkować, jak sądzą niektórzy badacze, wiarą w zjawiska nadprzyrodzone. Dlatego ludzie dostrzegają na szybach czy korze drzew np. wizerunki Matki Boskiej z dzieciątkiem, gdy zupełnie przypadkowe plamy wydają się układać w sensowne kształty. Podobnie dzieje się z dźwiękami. W nagranym chaotycznym szumie ludzie słyszą rzekome głosy (niektórzy wierzą, że to przekaz z zaświatów od zmarłych).

   Szwajcarski neuropsycholog Peter Brugger ze Szpitala Uniwersyteckiego w Zurichu wykazał, że ludzie wierzący w zjawiska paranormalne mają bardziej aktywną niż sceptycy prawą półkulę mózgu (co zmierzono za pomocą elektroencefalografu).

   W innym badaniu zespół Bruggera prosił uczestników eksperymentu, by próbowali odnajdywać związki pomiędzy odległymi znaczeniowo wyrazami. Słowa te były prezentowane na ekranie wyłącznie lewej bądź prawej półkuli (czyli raz w prawym, a następnie w lewym polu widzenia oczu). Gdy docierały najpierw do prawej połowy mózgu, ludzie o większej skłonności do wiary w zjawiska paranormalne szybciej niż niewierzący stwierdzali, iż np. lew i paski kojarzą się z tygrysem. Tymczasem niektórzy twardo stąpający po ziemi sceptycy w ogóle nie potrafili znaleźć jakiegokolwiek związku pomiędzy wyrazami.

   Często można spotkać się z określeniem prawej półkuli jako „artystycznej". Dlaczego? Bruce L. Miller z University of California w San Francisco badał pacjentów cierpiących na tzw. demencję czołowo-skroniową spowodowaną zanikiem neuronów głównie w lewej półkuli mózgu. Objawem tego są m.in. kłopoty z mówieniem i brak respektu dla obowiązujących norm społecznych. Jednocześnie u niektórych chorych rozkwitają talenty artystyczne. Pewien makler giełdowy i pacjent Millera na skutek demencji zaczai się ekscentrycznie ubierać i z wielką pasją malować obrazy (czego wcześniej nie robił), a jego dzieła zaczęły nawet zdobywać nagrody. Innyz kolei komponował muzykę, choć nie miał żadnego wykształcenia w tym kierunku.

   Dlatego uczeni zaczęli mówić o rywalizacji pomiędzy półkulami. Wskazują na to m.in. badania naukowców z amerykańskiej Harvard Medical School. Za pomocą tzw. przezczaszkowej stymulacji magnetycznej (TMS) zaburzali oni na krótko pracę obszarów odpowiedzialnych za procesy uwagi w lewej bądź prawej półkuli. Jednocześnie w prawym albo lewym polu widzenia badanych prezentowali obrazy małych figur geometrycznych. Okazało się, że gdy praca jednej z półkul mózgu była zaburzana, druga dostrzegała więcej pojawiających się figur. Wygląda więc na to, że przetwarzając dane przestrzenne obie połówki mózgu wzajemnie się blokują. Podobnie dzieje się, gdy jednocześnie w jednym polu widzenia prezentowane są paski poziome, a w drugim pionowe. Ludzie nie widzą wówczas kratki, czyli połączenia obydwu sprzecznych obrazów, ale na przemian dostrzegają albo paski pionowe, albo poziome. Natomiast zaburzenie pracy którejś z półkul powoduje, że badana osoba widzi tylko jeden obraz.

   Być może rywalizacja półkul jest powodem, dla którego ośrodki odpowiedzialne za mowę zlokalizowane są w jednej połowie mózgu. Jednak u niektórych ludzi znajdują się one w obydwu półkulach. Większość spośród nich jąka się, co może być spowodowane niespójnymi sygnałami napływającymi równocześnie z obydwu półkul do mięśni odpowiedzialnych za artykulację mowy.

   Jednak obraz dwóch półkul mózgu, jako zażarcie zwalczających się rywalek, jest fałszywy. Wprawdzie różnią się one pod względem wykonywania niektórych funkcji (jak np. mowa czy rozpoznawanie emocji) i czasami konkurują o dostęp do świadomości, ale znacznie ważniejsze jest współdziałanie. Nie mamy dwóch mózgów, tylko jeden. Dowodzi tego choćby fakt, że tylko wykonywanie najprostszych zadań angażuje jedną połowę mózgu. Reszta naszej aktywności umysłowej wymaga pracy obydwu półkul.


   MARCIN ROTKIEWICZ

   ŹRÓDŁO: POLITYKA nr 44 (2627), 3 listopada 2007