Wstręt króla do królowej

Mizoginia, męska choroba stara jak świat, dotykała koronowane głowy równie często jak przeziębienie
  • Na Jego Królewski lub Cesarski Majestat rzesze pań zawsze spoglądały tęsknym okiem i wdzięczyły się doń bez względu na to, jak ów Majestat wyglądał. Wielu władców chętnie korzystało ze swej pozycji i bez umiaru używało wdzięków „pań nadobnych". Jednak w dziejach Europy zdarzali się także królowie nieczuli, wyraźnie dystansujący się od zalotnych dworek, odczuwający zdecydowaną niechęć do współżycia z kobietami.

Czytaj dalej

Cała prawda o Marii Stuart

 

Katolicka królowa na Wyspach i ikona historii Szkocji, piękna i pełna seksu, wcale nie była takim niewiniątkiem. Zdradzała męża, kłamała i intrygowała na potęgę. I w końcu straciła przez to głowę. O nowych ustaleniach historyków na temat Marii Stuart, kuzynki Elżbiety I, pisze Dawid Rose z "The Times".

Z NAJNOWSZYCH BADAŃ grupy współczesnych ekspertów ginekologii wynika, że Maria, królowa Szkotów, była "cudzołożnicą i oszustką". Miała także zawiązać spisek w celu zamordowania własnego męża, aby móc poślubić swojego kochanka.

Autorzy opublikowanej właśnie analizy medycznej twierdzą, iż Maria Stuart, kuzynka królowej Elżbiety I, ukartowała swe porwanie i rzekomy gwałt, by usprawiedliwić zawarcie trzeciego małżeństwa. Badania rzucają nieco światła na liczącą sobie cztery wieki zagadkę mordu w rodzinie królewskiej.

Maria, katolicka monarchini przedstawiana w niezliczonych opisach i filmach w sposób głęboko wyidealizowany, w rzeczywistości miała być osobą "moralnie nieodpowiedzialną, zuchwałą i niebezpieczną". Jej uderzająco piękna powierzchowność i seksapil były dla Elżbiety I dodatkowymi powodami, by najpierw ją uwięzić, a następnie skazać na ścięcie.

Naukowcy skoncentrowali się na raporcie doradcy i sekretarza Marii, Claude'a Naua. Czytamy w nim, że 24 lipca 1567 r. w zamku Loch Leven w Kinros Maria Stuart poroniła bliźniaki. Informacje na temat tego zdarzenia są nader skąpe. Wiadomo jednak, iż w maju tego samego roku, trzy miesiące po tym, jak nieznani sprawcy zamordowali przez uduszenie drugiego męża Marii, lorda Darnleya, szkocka królowa poślubiła Jamesa Hepburna, IV hrabiego Bothwella. To on miesiąc przedtem - jak twierdzą kroniki - miał ją uprowadzić do zamku Dunbar i tam "zniewolić".

Maria Stuart twierdziła później, że w ciążę zaszła już po zawarciu małżeństwa z hrabią, ale eksperci sądzą, iż jest to całkowicie niemożliwe.

Wyniki badań opublikowano w najnowszym wydaniu magazynu "Journal of Family Planning and Reproductive Healthcare". Autorka artykułu Lesley Smith, historyk medycyny pracująca na co dzień jako kustosz w zamku Tetbury w hrabstwie Staffordshire, gdzie więziono Marię, pisze, iż potrzeba współczesnych mikroskopów i dzisiejszego stanu wiedzy o rozwoju płodu, by stwierdzić, że w siódmym tygodniu ciąży Maria poroniła bliźniaki.

Byłoby także "zdumiewającym zbiegiem okoliczności", gdyby poczęcie nastąpiło w czasie gwałtu. Jednak nawet w takim przypadku bliźniaki musiałyby liczyć sobie ledwie 12 tygodni i po poronieniu trudno byłoby w ówczesnych warunkach zweryfikować fakt, iż istotnie królowa nosiła w sobie dwa płody.

Bardziej prawdopodobne jest natomiast, że owdowiała królowa miała romans z hrabią Bothwellem, zaszła z nim w ciążę i zmyśliła opowiastkę o porwaniu, by ukryć swój stan i usprawiedliwić ślub z kochankiem - pisze Smith.

Autorka, podobnie jak inni historycy, uważa, iż Maria i hrabia byli zamieszani w morderstwo jej lorda Darnleya, człowieka kontrowersyjnego i alkoholika. Znaleziono go martwego w domu Kirk 0'Field w Edynburgu. Ich małżeństwo trwało tylko 19 miesięcy.

Głównym podejrzanym był Bothwell, ale uniewinniono go podczas procesu uznawanego przez dzisiejszych historyków za całkowicie sfingowany. "Maria niewątpliwie pałała namiętnością do hrabiego, człowieka mającego rzekomo ją porwać i - mimo wielu okazji - wcale nie próbowała się wyrwać z owej niewoli. Przeciwnie, szczerze nienawidziła swe męża Darnleya i w okresie, w którym doszło do jego morderstwa, nie pokazywała się już z nim publicznie. Podejrzenia dotyczące jej romansu z hrabią Bothwellem nie są niczym nowym. Ale nowe medyczne dowody o wiele bardziej zbliżają nas do prawdy o tamtych wydarzeniach" - pisze Smith.

Raport na temat poronienia, sporządzony przez Claude'a Naua, wskazuje, iż Maria zaszła w ciąże z Both-wellem na długo przed rzekomym porwaniem. Gdyby sprawcą jej odmiennego stanu miał być Darnley, musiałaby być w ciąży już co najmniej od pięciu miesięcy, a taki fakt "raczej nie uszedłby uwadze postronnych".

Lesley Smith, kustosz w zamku. Tetbury, twierdzi, iż nowa teoria pozwala także lepiej wyjaśnić przyczynę wrogości pomiędzy królową Szkotów a Elżbietą I. - Maria Stuart była wyjątkową kobietą. Mierzyła niemal 180 cm wzrostu. W tamtych czasach przeciętny wzrost kobiety wynosił 30 cm mniej. Według dzisiejszych standardów miałaby sporo ponad 190 cm. Była także osobą piękną i pociągającą seksualnie. Ogólnie biorąc, dla niezamężnej protestanckiej Elżbiety I taka kobieta musiała stanowić zagrożenie. Swoim wyglądem natychmiast zwracała na siebie uwagę współczesnych. Wszystkie dostępne nam dowody wskazują, że Elżbieta zapewne uważała Marię za osobę moralnie nieodpowiedzialną, zuchwałą i niebezpieczną, potrafiącą zawrócić w głowie prawie każdemu mężczyźnie. Zastanawiające, że gdy Marię, zagorzałą katoliczkę, więziono w Anglii, nikt nie podjął żadnej poważniejszej próby jej uwolnienia. Czy uważano, że lepiej trzymać ją z dala od biegu wydarzeń?

Tłum. Z. Mach

 

POLSKA GŁOS WIELKOPOLSKI Nr 9.06.2008

 

Łysa królowa, czyli... Majestat jest chory

 

Rozmowa z dr. hab. n. med. JANUSZEM KUBICKIM



- Kiedy oglądamy poczet królów polskich Matejki, wszyscy nasi władcy wyglądają zdrowo, krzepko i potężnie. Naprawdę tacy byli?

- Nie bardzo. Chorowali tak samo jak my na niewydolność nerek, na cukrzycę, zabijała ich sepsa. Często umierali z powodu chorób dziś bez trudu wyleczalnych. Na przykład Władysław Jagiełło chodził nocami po lesie, by słuchać śpiewu słowików. Przeziębił się, dostał zapalenia płuc i umarł. Ale i tak żył 80 lat. Znacznie dłużej niż większość ludzi w jego czasach (średni wiek wahał się w okolicy pięćdziesiątki). Jagiełło słynął z tego, że miał wrodzoną wadę w postaci dolnej wargi wywiniętej na zewnątrz. Widać to nawet na jego sarkofagu. Przekazał tę cechę swojemu synowi, Kazimierzowi Jagiellończykowi. A poprzez córki Kazimierza dostali ją w spadku Habsburgowie, łącznie ze słynnym cesarzem Franciszkiem Józefem.

- Jan III Sobieski, wybitny dowódca i zwycięzca spod Wiednia, był pewnie okazem zdrowia?

- Nie za bardzo. Ponieważ większą część życia spędził, uczestnicząc w kampaniach wojennych, już w chwili, gdy obierano go królem Polski, był poważnie i przewlekle chory. W dodatku zakochał się w Marysieńce. A trzeba pamiętać, że przyszła żona polskiego króla przyjechała do nas jako francuska dworka i do tego była zarażona syfilisem. Przed Sobieskim jej mężem był Jan "Sobiepan" Zamoyski.

- Nie podejrzewalibyśmy królowej o taką wstydliwą przypadłość.

- Wtedy nie była ona tak wstydliwa jak dziś, bo była dosyć powszechna. Nazywano ją nawet bardzo elegancko przymiotem dworskim, bo też szerzyła się głównie na dworach królewskich i książęcych, gdzie obyczaje były bardzo swobodne. Sobieski zaraził się od żony i musiał się poddać kuracji rtęciowej. Rtęć pomogła na kiłę, ale zniszczyła królowi nerki. Jan III cierpiał na mocznicę, czyli ostrą niewydolność nerek. Pod koniec życia trzeba go było nosić na specjalnym krześle, bo miał znaczne obrzęki nóg i podbrzusza. Proszę zwrócić uwagę, że pokazuje się go zawsze jako mężczyznę mocno otyłego. W czasie sekcji w prawej nerce króla znaleziono kamień wielkości kasztana, a w pęcherzu drugi, podobny kształtem i wielkością do gołębiego jaja.

- Marysieńka była naprawdę taka piękna, jak się ją przedstawia?

- Na pewno była ładną i zgrabną kobietą. Natomiast maść rtęciowa, którą ją leczono, zabiła wprawdzie krętki blade powodujące kiłę, ale skutkiem ubocznym kuracji było wypadanie włosów i zębów.

- To aż dziw, że do tak oszpeconej żony Sobieski pisał takie czułe listy i spieszył się bardzo spod Wiednia.

- Król był naprawdę bardzo zakochany. Czego zresztą powinniśmy żałować, bo gdyby został pod Wiedniem dłużej, Polska zyskałaby więcej na jego zwycięstwie nad Turkami. Marysieńka pewnie nosiła perukę, a braki w uzębieniu były w tamtych czasach czymś powszechnym. Przecież nie było wtedy stomatologów w dzisiejszym rozumieniu, past i szczotek do zębów ani protez zębowych. Gorzej, że Marysieńka i charakter miała trudny. Męczyły ją napady migreny i melancholii. Skonfliktowana z pierworodnym synem Sobieskiego, Jakubem, robiła wszystko, by po śmierci ojca nie wybrano go na króla Polski i zażarcie sądziła się o majątek po mężu. Przeżyła Jana III o 20 lat, a zmarła prawdopodobnie z powodu złośliwego nowotworu żołądka. Na marginesie, poprzednik Sobieskiego na tronie, Michał Korybut Wiśniowiecki (syn księcia Jeremiego, bohatera "Ogniem i mieczem"), cierpiał i umarł na wrzody żołądka.

- Jaki był stan zdrowia innej piękności na polskim tronie, Św. królowej Jadwigi?

- Możemy wierzyć Długoszowi, że należała do najpiękniejszych kobiet średniowiecza. Była jak na tamte czasy niezwykle wysoka, miała 180 centymetrów wzrostu. Po 12 latach małżeństwa ze znacznie starszym od niej Władysławem Jagiełłą urodziła córkę. Poród nie był łatwy, bo Jadwiga miała - jak wiele kobiet wysokich - wąską miednicę. Dziecku nadano imiona Elżbieta Bonitacja na cześć ówczesnego papieża Bonifacego IX, który miał być ojcem chrzestnym. Niestety, po ponad dwóch tygodniach Elżbieta zmarła, a cztery dni później - 17 lipca 1399 r. - odeszła także Jadwiga. Przyczyną jej śmierci było prawdopodobnie zakażenie połogowe, czyli sepsa. Gdyby przyczyną zgonu był krwotok, umarłaby natychmiast po porodzie. Tu dygresja. Nie zawsze pamiętamy, że w tamtych czasach przy porodzie umierało bardzo wiele kobiet, nawet co trzecia.

- Małżeństwo Jadwigi z Jagiełłą dało początek dynastii Jagiellonów. Czy wygaśnięcie krakowskiej linii Piastów wynikało z jakichś defektów fizycznych Kazimierza Wielkiego?

- Ani trochę. Kazimierz był super-mężczyzną. O impotencję podejrzewany był inny nasz król, Stefan Batory. Kazimierz nie miał tylko szczęścia do żadnej ze swych pięciu żon. Pierwsza, Aldona, zostawiła królowi dwie córki. Małgorzata zmarła zaraz po ślubie. Kiedy okazało się, że kolejna małżonka, Adelajda, jest niepłodna - król usunął ją z Wawelu i uwięził w Żarnowcu nad Pilicą. Choć już był żonaty, zawarł następny ślub, z Krystyną Rokiczanką, ale i ją odesłał, gdy okazało się, że jest łysa. Ostatnia żona, Jadwiga Żagańska, urodziła mu trzy córki, ale żadnego syna. Kazimierz doczekał się wprawdzie kilku synów ze związków pozamałżeńskich, ale żaden z nich nie mógł być królem. Krakowska linia Piastów wymarła.

- A co spowodowało śmierć Kazimierza?

- We wrześniu 1370 r. król na polowaniu w Niepołomicach złamał kość podudzia. Można się domyślać, że spadł z konia. Prawdopodobnie złamanie było otwarte, doszło do zakażenia rany ziemią i ono spowodowało zgon.

- Z tą impotencją Batorego było coś na rzeczy?

- Raczej nie. Plotka wzięła się stąd, że król rzekomo spędził w łożnicy swej żony nie więcej niż trzy noce. Trzeba jednak pamiętać, że ponad 40-letni Batory, książę Siedmiogrodu, wstępując na tron, został zobowiązany do poślubienia o 10 lat Od siebie starszej siostry Zygmunta Augusta, Anny Jagiellonki, która była - mówiąc delikatnie - nieprzesadnie piękna, a w dodatku cierpiała na paradontozę, próchnicę zębów i ropne zapalenie okostnej. I jak się tu dziwić, że Batory większość panowania spędził poza Wawelem, wojując m.in. z Iwanem Groźnym o Inflanty. Chorował za to na padaczkę rozpowszechnioną w jego rodzinie. Tej choroby wówczas nie umiano skutecznie leczyć. Wszyscy pamiętamy ze znanego serialu o królowej Bonie, że na padaczkę chorowała także pierwsza żona Zygmunta Augusta, Elżbieta Habsburżanka. Atak choroby, którego doznała podczas pierwszego zbliżenia z królem, raz na zawsze zraził do niej Zygmunta. Elżbieta niedługo potem zmarła. A kolejna królewska żona, Barbara Radziwiłłówna, która zresztą słynęła z wielkiego temperamentu seksualnego, chorowała i umarła prawdopodobnie na raka szyjki macicy. Cierpiała bardzo, bo zwyczajnie gniła za życia. Niezrażony tym król był przy niej do końca, co utrwalili na swych obrazach Matejko i Simmler. Trzecia żona Zygmunta, Katarzyna, też umarła na padaczkę.

- Zygmunt nie doczekał się potomstwa...

- O spowodowanie jego niepłodności oskarża się włoską dworkę Dianę di Cordone, która zaraziła króla syfilisem przywleczonym z Ameryki Łacińskiej przez żeglarzy Kolumba. Przyczyną jego śmierci była mocznica i niewydolność nerek. Przed śmiercią wydalił trzy kamienie moczowe wielkości bobu.

- Jaka była kondycja zdrowotna władców z rodu Wazów?

- Zygmunt III Waza podupadł na zdrowiu po śmierci swej drugiej żony Konstancji Austriaczki. Dostał wtedy udaru mózgu i był częściowo sparaliżowany. Drugi wylew był już śmiertelny. Ale i tak dożył podeszłego jak na tamte czasy wieku, 66 lat. Władysław IV cierpiał na infekcję dróg moczowych, a w konsekwencji doprowadziła ona do niewydolności nerek z roponerczem i kamicą. Ciężkie uszkodzenie nerek jako przyczynę śmierci potwierdziła sekcja przeprowadzona przez niejakiego Jana Kaspera Kraffta.

- A Jan Kazimierz, którego pamiętamy z lektury "Potopu"?

- Jego stan zdrowia pogorszył się bardzo po abdykacji i przybyciu do Francji. Stany depresyjne połączone z kompletną apatią przeplatały się u niego z bujnym życiem, co wskazywałoby na psychozę (cyklofrenię). Zmarł nagle po otrzymaniu wiadomości o upadku Kamieńca Podolskiego, co utrwalił Sienkiewicz w "Panu Wołodyjowskim".

- Ile prawdy jest w tym, że znany z wielkiej siły fizycznej August II Mocny drzemał na posiedzeniach rady królewskiej?

- Rzeczywiście przysypiał, bo monarcha ten chorował na cukrzycę. Po koronacji przyjął wiarę katolicką, a jego żona Krystyna pozostała luteranką i do Polski nie przyjechała. Na pewno był bardzo silny fizycznie i aktywny seksualnie. Złośliwi mówili o królu, że sam podczas swego panowania podwoił liczbę mieszkańców Warszawy i Drezna. Rzeczywiście łamał podkowy, ale trzeba pamiętać, że było to łatwiejsze niż dziś, bo ówczesne podkowy zawierały znacznie mniej żelaza. Prawdopodobnie podczas jednego z takich pokazów siły August skaleczył się w stopę i cierpiał odtąd na tzw. stopę cukrzycową. Rana nie chciała się goić. Można przypuszczać, że przyczyną jego śmierci była infekcja tej rany i sepsa.

- Jego następcą był August III...

- ...nosił przydomek Otyły, wskazujący na charakter jego dolegliwości. Słynął z niepohamowanego obżarstwa, zgodnie z powiedzeniem "za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa". To były bardzo wesołe czasy. Bawiono się świetnie, tyle że brakowało pieniędzy na wojsko i obronę granic, co doprowadziło w końcu do upadku Polski. Wracając do króla, ambasador Francji w Warszawie nazwał go złośliwie bryłą mięsa. Bo też do otyłości dołączyła się niedoczynność tarczycy w ekstremalnej postaci obrzęku śluzowatego. A bezpośrednią przyczyną śmierci króla była apopleksja, czyli wylew krwi do mózgu.

- Jak nie padaczka, to apopleksja. Coś chorowici byli ci nasi władcy.

- Cierpieli na podobne schorzenia jak wielu z nas. Tylko dwóch polskich królów - Leszek Biały i Przemysław II - zostało zamordowanych i to w głębokim średniowieczu. I tym możemy się szczycić, w przeciwieństwie do Anglii, Francji czy Rosji.


Rozmawiał: KRZYSZTOF OGIOLDA

Dr hab. JANUSZ KUBICKI jest prorektorem Państwowej Medycznej Wyższej Szkoły Zawodowej w Opolu. Z zawodu lekarz, pasję historyczną odziedziczył po matce, spokrewnionej z wybitnym krakowskim historykiem Michałem Bobrzyńskim. Profesor pracuje obecnie nad kilkoma książkami historycznymi: o życiu małżeńskim polskich władców i o ich wybitnych żonach, o śmiertelnych chorobach królów oraz o nekropoliach królewskich.

 

NTO Nr 33; ANGORA nr 8 (24.11.2008)

  • 1
  • 2